piątek, 13 lutego 2015

"American Pickers" – filmowa rozrywka dla kolekcjonerów

Kolekcjonerzy, którzy nie mają problemów z językiem angielskim mogą przebierać w programach telewizyjnych dla nich przeznaczonych. Ostatnio miałem przyjemności obejrzeć kilkadziesiąt (ze 152 wyemitowanych już) odcinków "American Pickers". Serial dokumentuje pracę handlarzy, którzy jeżdżąc po Ameryce odwiedzają domy i skupują interesujące ich przedmioty, które następnie wystawiają w swoich sklepach. Lista przedmiotów jest bardzo długa (patrz poniżej) i obejmuje m.in. antyki, przedmioty kolekcjonerskie, stare motory, rowery i reklamy.

Program ogląda się z przyjemnością, tym bardziej, że umożliwia on poznanie sylwetek kolekcjonerów i ich dorobku, historię, motywy sprzedaży oraz ceny. Serial można obejrzeć w sieci – wystarczy wpisać w wyszukiwarkę frazę "american pickers on-line". Miłego oglądania!


czwartek, 12 lutego 2015

Srebrna łyżeczka do soli, USA, ca 1950

Mam dziś do zaprezentowania bardzo ciekawą srebrną łyżeczkę do soli wykonaną prawdopodobnie w Stanach Zjednoczonych. Na rączce dominuje motyw róży a czerpak to klasyczna muszla. Próba srebra sterling (925) wybita jest na czerpaku; niestety brak jest znaku wytwórcy. Podejrzewam, że została wykonana w latach 50. XX wieku.


Masa łyżeczki wynosi 3,55 grama. Szerokość czerpaka wynosi 16 mm a całkowita długość łyżeczki to 66 mm.



wtorek, 10 lutego 2015

Łyżeczka do soli, Włochy, ca 1930

Niniejsza łyżeczka do soli dotarła do mnie kilka dni temu. Poddałem ją delikatnej kąpieli i polerowaniu. Niestety nie mam zdjęć sprzed. W każdym razie to co widzicie to najprawdopodobniej włoska robota. Próba srebra 800 typowa dla Włoch wybita na trzonku łyżeczki. Obok widnieje znak wytwórcy, który nie jest, niestety czytelny, aczkolwiek kształt wskazuje, że była ocechowana pomiędzy 1934 a 1944 rokiem.


Łyżeczka ma całkowitą długość 56,5 mm. Szerokość czerpaka wynosi natomiast 14 mm. Łyżeczkę dobrze trzyma się w ręce, waży 2,7 grama.

niedziela, 25 stycznia 2015

Różne oblicza kolekcjonerstwa – fetysz i obsesja

Natknąłem się dziś na ciekawy film dokumentujący skrajne formy kolekcjonerstwa. Przedstawiono takie problemy jak fetysz, obsesja i syllogomania. Najbardziej zaciekawił mnie przypadek Brytyjczyka, którego życie bezsprzecznie zdominowała kolekcja. Spektrum jego kolekcji jest bardzo szerokie, a tematem przewodnim są ptaki w różnej postaci – naklejek, ubrań, mebli, talerzy, figurek, naparstków, przycisków do papieru oraz wielu innych przedmiotów dekoracyjnych i codziennego użytku. Jego kolekcja robi wrażenie. Cały jego dom stał się miejscem ekspozycji potężnej kolekcji ptaków przez co m.in. jego kuchnia przestała pełnić swoją pierwotną funkcję. Stołuje się u rodziców a wolny czas spędza na ekspansji swojej kolekcji, jej czyszczeniu, przestawianiu i podziwianiu. Zachęcam do obejrzenia tego na własne oczy. Materiał wymaga znajomości języka angielskiego.

piątek, 16 stycznia 2015

Łyżeczka do soli, Australia, Mytton Rodd Ltd, 1983

Niżej opisywana srebrna łyżeczka została wykonana w manufakturze Mytton Rodd w Melbourne w Australii. Jest częścią kolekcji opracowanej przez Franklina Minta w latach 1983-1984. Znaki na srebrze zostały wybite z tyłu i obejmują: 'C', '83' 'FM', 'RODD' i znak próby '.925'. Wzór łyżeczki to 'Camille' (rumianek). Kolekcja nazwana została wymownie "Silver Spoons of the World's Greatest Silvermiths", czyli "srebrne łyżeczki największych złotników na świecie". Trudno określić, kiedy powstał jej pierwowzór, choć stawiam, że w latach 30. XX wieku.


Łyżeczka ma całkowitą długość 63 mm. Szerokość czerpaka wynosi natomiast 13 mm. Łyżeczkę dobrze trzyma się w ręce, waży 5,2 grama.

sobota, 10 stycznia 2015

Łyżeczka do soli, Kanada, Henry Birks and Sons, 1940

Kolejna łyżeczka powstała w znanej na całym świecie manufakturze Birks, która od 1879 znajduje się w Montrealu (Quebec) w Kanadzie. Wzór łyżeczki to tzw. "American Classic".


Długość łyżeczki to 70 mm, natomiast czerpak w najszerszym miejscu ma 15 mm. Waga wynosi 5,4 grama. Na spodniej stronie widnieje napis "Birks Sterling Canada", obok którego znajdują się znaki wytwórcy oraz literka umożliwiająca identyfikację roku produkcji. W tym przypadku jest to rok 1940.


środa, 7 stycznia 2015

Łyżeczka do soli, Norwegia, David Andersen, 1983

Dzisiaj dotarły do mnie cztery łyżeczki do soli, które kupiłem od pana Leszka na allegro. Każda pochodzi z innego miejsca na świecie. Pierwsza z nich została wykonana w znanej norweskiej manufakturze 'David Andersen', która mieści się obecnie w Oslo w Norwegii. Historia firmy biegnie od 1876 roku przez wiele istotnych dla sztuki użytkowej epok i w każdej z nich David Andersen odcisnął swoje piętno. 


Łyżeczka posiada kilka oznaczeń, w tym nazwę wytwórcy D-A (David Andersen), państwa (Norway), próby (Sterling 925S) oraz C 83. Waga wynosi 4,3 grama a długość 61 mm. Szerokość czerpaka to 14 mm w najszerszym miejscu. Jest to łyżeczka dość nietypowa, z dość grubą i obłą rączką. Na czerpaku natomiast widnieje bratek. Łyżeczka wykonana została w 1983 roku, a jej pierwotna wersja najprawdopodobniej w latach 1910-1930.

sobota, 3 stycznia 2015

Przemyślenia kolekcjonera: Kolekcjonerstwo – konsumpcja czy inwestycja?

Z ekonomicznego punktu widzenia kolekcjonerstwo może być traktowane zarówno jako szczególna forma konsumpcji, jak i inwestycji. Często jest tak, że kolekcjoner uzasadnia swój kolejny zakup tym, że wartość nabywanego przedmiotu w przyszłości wzrośnie. Traktowanie swojego hobby jako inwestycji jest doskonałym pretekstem, aby je rozwijać nie przejmując się za nadto kosztami. Wykorzystują to niektóre przedsiębiorstwa dostosowując swoje produkty i przekaz promocyjny do pragnień potencjalnego klienta – kolekcjonera. Stąd też na rynku pojawiają się limitowane edycje zegarków Swatch, zapalniczek Zippo czy krótkie serie figurek z jajek niespodzianek. Firmy te kreują popyt na swoje produkty wspierając rozwój klubów kolekcjonerskich, promując książki dla kolekcjonerów czy budując społeczności i infiltrując je marketingiem szeptanym. Najtrudniejsze są początki, później spirala nakręca się sama.


Choć przyjemność jest podstawowym motywem kolekcjonowania, to pieniądz odgrywa bardzo istotną rolę, ponieważ ukierunkowuje i ogranicza. To cena najczęściej spowalnia proces zdobywania nowych pozycji w kolekcji i decyduje o tym co kolekcjonujemy. Co by było gdyby kapitał nie odgrywał żadnej roli? Czy kolekcjonowanie byłoby tak samo pasjonujące? Brak wyzwania ograniczonego kapitału i procesu poszukiwania wynagradzającego cierpliwość kolekcjonera mógłby w pewnym sensie wyjałowić radość kolekcjonerstwa. Czym byłoby ono, gdyby nie wyzwanie pokonywania ograniczeń? Obawiam się, że jedynie codzienną aktywnością, pracą obdartą z emocji i uczuć. Być może dlatego grubość portfela ma przemożny wpływ na rodzaj i styl kolekcjonerstwa. W końcu nie każdy może pozwolić sobie na stworzenie kolekcji klasycznych samochodów, dlatego większość motoryzacyjnych fanów (kto do nich nie należy?!) musi zadowolić się ich replikami.

Aspekt inwestycyjny bywa idealnym argumentem, dla którego kolekcjoner musi nabyć daną rzecz. Pamiętać jednak należy, że nie zwalnia to kolekcjonera od myślenia i mimo, że zakup wydaje się być ekonomicznie uzasadniony, to rynek boleśnie weryfikuje każde błędne założenie. Przyszłości nie sposób jest w pełni przewidzieć, stąd tylko część prognoz może się sprawdzić. Ponadto rynek inwestycji emocjonalnych jest rynkiem mało płynnym, dlatego kolekcjoner musi liczyć się  tym, że spieniężenie mniej pożądanych w kolekcji przedmiotów wymagać będzie czasu – miesięcy a nawet lat.

Zasadniczo świadomość ekonomicznych przesłanek biorących się z kolekcjonerstwa przychodzi dość szybko. Z czasem nabieramy doświadczenia i rozeznania rynku, szczególnie przy powtarzających się transakcjach w czasie. Tworzona kolekcja ma też to do siebie, że składa się z przedmiotów, których nie używamy; wszystko jest skrzętnie przechowywane, konserwowane, tak więc kolekcja może być swoistym sposobem na dywersyfikację majątku i jego tezauryzację. Problemem na niektórych rynkach są natomiast  nieuczciwi sprzedawcy oraz falsyfikaty, które mogą być zarówno kosztowne, jak i zniechęcające dla kolekcjonera. Niestety, również negatywne emocje są częścią tego fachu – byle nie było ich zbyt wiele i aby nie występowały w seriach.

Obok konsumentów i inwestorów, kolekcjonerzy pełnią również często rolę sprzedawców, a więc stanowić mogą konkurencję (rynek wtórny) dla firm trudniących się tworzeniem i dystrybucją przedmiotów typowo kolekcjonerskich, do których zaliczyć można m.in. modele samochodów, numizmaty czy porcelanowe figurki. Wiele mamy też przykładów na to, jak przedsiębiorstwa wypuszczając krótkie serie wykorzystują w celach marketingowych wędki na kolekcjonerów, na co najbardziej narażeni są rodzice i dzieci. Nic dziwnego, że tak popularne są/były jajka niespodzianki, chipsy z tazo, stikeez z lidla, gumy do żucia z historyjkami czy  happy meal z McDonald's.

Generalnie dobrze jest mieć ogólny obraz rynku, na którym jesteśmy aktywni. Warto również samemu zastanowić się nad kwestią konsumpcji i inwestycji w kontekście własnej kolekcji. Pozwoli to na lepsze zabezpieczenie własnej przyszłości i zmniejszenie losowości kolekcji.

sobota, 20 grudnia 2014

Oda do kolekcjonera

W latach młodości wiele godzin poświęciłem na tworzenie poezji. Był to czas kreatywny a romantyzm przeplatał się wówczas z brutalną rzeczywistością. Kilka dni temu postanowiłem napisać coś jeszcze, tym razem poświęconego kolekcjonerom i ich kolekcji. Mam nadzieję, że odnajdziecie coś dla siebie. Wiersz ten jest daleki od doskonałości i ukończenia, dlatego jestem otwarty na Wasze pomysły, za które dziękuję.

Był sobie raz kolekcjoner niezwykły
co pieniądze i czas na rzeczy wymieniał
gdyż wśród kolekcji czuł się w pełni bezpieczny
to w niej przecież porządek i sens odkrywał

na wczasy nie jeździł, oszczędzał
żył skromnie i ciężko pracował
lokalne targi staroci, wyprzedaże garażowe
to na nich będąc czuł się w swoim żywiole

negocjował i kupował, kolekcję powiększał
świat przedmiotów mu drogich upiększał
licytował z pasją, w gorączce snajpera
cel swój starannie i długo namierzał

gdy kolejny okaz w kolekcji się pojawia
w szeregu dumnie swe pionki wystawia
szachownica swą wyjątkową wartością zachwyca
sentyment i dumę kolekcjonerowi przemyca

w domowym zaciszu nad kolekcją się pochylał
w pocie czoła jej fragmenty układał
danych i informacji zewsząd wyszukiwał
i z precyzją naukowca opisywałt

trofea czułą opieką i sentymentem otacza
każdemu szczególne miejsce w witrynie wskazuje
z  śmiechem i skromnością mędrca zaznacza
że chętnie na nie zaoszczędzony grosz wydaje
 
życie bez błogiego zbieractwa byłoby możliwe
lecz kolekcjoner do takiej uwagi się nie kwapi
jest to zajęcie szczytne i historycznie troskliwe
istnieje też szansa, że jego piękno ten świat zbawi
 
czym byłoby życie kolekcjonera bez jego błogiego zajęcia
talią bez króla, krówką bez mleka, tygodniem bez niedzieli
księżycem nigdy w pełni, sportem bez rywalizacji i zacięcia
poświęć więc chwilę i pozdrów tych wiecznych marzycieli

sobota, 13 grudnia 2014

Pasja i dylemat Paszczaka

Jakiś czas temu miałem okazję wygłosić wykład oraz poprowadzić warsztaty dla dzieci poświęcone kolekcjonerstwu. Najmłodszej grupie odczytałem poniższy fragment, lubianej przez wiele dzieci, opowieści o Muminkach. Następnie dzieciaki miały za zadanie zastanowić się, co mógłby kolekcjonować Paszczak i narysować trzy propozycje nowej kolekcji. Pomysły dzieci były arcyciekawe, podobnie zresztą jak wykonanie. Kolejne pomysły, jak rozwijać kolekcjonerską świadomość u dzieci już wkrótce! Tymczasem zachęcam do przeczytania poprzedniego wpisu o kolekcjonerstwie wśród dzieci. 

 

(...) Paszczak szedł z założonymi do tyłu rękoma i ze wzrokiem wbitym w ziemię. Muminek i Panna Migotka zgrabnie podjechali do niego z obu stron i jednocześnie zawołali: "Dzień dobry!"
- Ach! - krzyknął Paszczak. - Jakżeście mnie przestraszyli! Nie powinniście mnie tak zaskakiwać. Szkodzi mi to na serce.
- Ach, przepraszam - powiedziała Panna Migotka. - Czy wiesz, na czym jedziemy?
- Coś nadzwyczajnego! - powiedział Paszczak. - Ale tak się przyzwyczaiłem do tego, że robicie nadzwyczajne rzeczy, że nic mnie już nie zdziwi. Poza tym czuję się dziś bardzo nieswojo - dodał.
- Dlaczego? - spytała Panna Migotka ze współczuciem. - W taki piękny dzień?
Paszczak potrząsnął głową. - I tak nie zrozumielibyście mnie - powiedział.
- Postaramy się - powiedział Muminek. - Czy znowu zgubiłeś jakiś rzadki znaczek?
- Przeciwnie - odpowiedział Paszczak ponuro. - Mam wszystkie. Wszystkie, co do jednego. Mój zbiór znaczków jest skompletowany. Niczego w nim nie brak.
- No, więc? Czemu się smucisz? - powiedziała Panna Migotka chcąc dodać mu otuchy.
- Powiedziałem przecież, że nigdy mnie nie zrozumiecie - mruknął Paszczak.
Muminek i Panna Migotka spojrzeli na siebie zatroskani. Przyhamowali trochę swoje obłoczki, by nie drażnić Paszczaka, i jechali tuż za jego plecami. Szedł wciąż przed siebie, a oni czekali, aż powie, co mu leży na sercu.
- Ha! Beznadziejne to wszystko! - zawołał w końcu Paszczak. A po chwili dodał: - Co to wszystko warte? Możecie wziąć mój zbiór znaczków na makulaturę!
- Ach! - zawołała Panna Migotka przerażona. - Nie mów takich rzeczy! Twój zbiór znaczków jest najpiękniejszy na świecie!
- Otóż to właśnie - powiedział Paszczak z rozpaczą. - Jest skompletowany! Nie ma takiego znaczka na świecie z błędem czy bez, którego nie posiadałbym w swoim zbiorze. Ani jednego! Co teraz pocznę!
- Zdaje mi się, że zaczynam rozumieć - stwierdził Muminek po głębokim namyśle. - Nie jesteś już zbieraczem. Jesteś tylko posiadaczem, a to wcale nie jest równie przyjemne.
- Tak - rzekł Paszczak z ciężkim westchnieniem. Stanął odwracając się do nich pofałdowaną w smutku twarzą. - To wcale niewesołe!
- Kochany Paszczaku - odezwała się Panna Migotka gładząc go ostrożnie po łapce - mam myśl! Może byś zaczął zbierać coś zupełnie innego, coś całkiem nowego?
- To rzeczywiście dobry pomysł - przy-znał Paszczak. Twarz miał jednak wciąż jeszcze pofałdowaną, ponieważ uważał, że nie wypada robić rozradowanej miny tak zaraz po tak wielkim smutku.
- Może by na przykład motyle? - zaproponował Muminek.
- To niemożliwe - odpowiedział Paszczak i zasępił się. - Zbiera je mój kuzyn ze strony ojca, a ja go nie znoszę.
- A może zdjęcia gwiazd filmowych? - podsunęła mu myśl Panna Migotka.
Paszczak w odpowiedzi prychnął tylko z pogardą.
- Może klejnoty? - doradzała dalej Panna Migotka. - Taka kolekcja nigdy nie ma końca. - Eh! - odparł Paszczak z niechęcią. - No, to już doprawdy nie wiem co - westchnęła Panna Migotka.
- Wymyślimy coś dla ciebie - pocieszał go Muminek. - Mamusia z pewnością będzie wiedziała. - Ale, ale... czy nie widziałeś czasem Piżmowca?
- Śpi jeszcze - odpowiedział Paszczak z żalem w głosie. - Powiedział, że nie ma żadnej potrzeby wstawać tak wcześnie, i myślę, że miał rację.
Powiedziawszy to, Paszczak podjął swoją samotną wędrówkę. Muminek i Panna Migotka skierowali swoje obłoczki ponad wierzchołki drzew i kołysząc się lekko, szybowali w blasku słońca. Rozmyślali wciąż nad tym, co Paszczak mógłby zbierać.
- Może ślimaki? - zastanawiała się Panna Migotka.
- Albo może guziki od spodni? - powiedział Muminek (...)


Fragment pochodzi z książki pt. W Dolinie Muminków autorstwa Tove Jansson; przekład Irena Szuch-Wyszomirska. Więcej na temat kolekcjonerskiej pasji Paszczaka i Wiercipiętka w książce „Kometa nad Dolina Muminków” oraz „Pamiętniki Tatusia Muminka” autorstwa T. Jansson!